niedziela, 2 sierpnia 2015

11. Chcesz ze mną dzielić namiot?

Witam witam :) 
Wiem, nie możecie już wysiedzieć żeby poczytać trochę o Ravennie i Liamie ale dajcie mi momencik.
Ten blog wraz z I Just Wanna Feel That i Have You Near To Me został nominowany do Bloga Miesiąca, yay! Za to Unbreakable zajęło drugie miejsce w poprzedniej sondzie na miesiąc Czerwiec! *wyciera łzy wzruszenia* Bardzo dziękuję za to wyróżnienie wszystkim którzy głosowali i nie tylko. Kocham Was! W każdym razie, chciałam bym Was poprosić o głos w tej sondzie [SONDA] (jeżeli nie zapomnę pojawi się również gadżet z tą sondą po boku bloga), wybierzcie czy głosujecie na Ravennę i Liama czy Carter i Nialla bo niestety nie można głosować dwa razy *wzdycha zawiedziona* Z góry dziękuję i zapraszam do czytania rozdziału jedenastego! hug ya x

Yeah, we’ll be doing what we do
Just pretending that we’re cool
And we know it too
Yeah, we’ll keep doing what we do
Just pretending that we’re cool
So tonight...
Let’s go crazy, crazy, crazy
Till we see the sun
I know we only met
But let’s pretend it’s love
And never never never stop for anyone
Tonight let’s get some
And live while we’re young
(One Direction - Live While We're Young)

Objęłam dłońmi kubek termiczny w którym miałam cieplutką kawę i ziewnęłam, patrząc jak chłopacy pakują nasze torby do kufrów w autokarze. Nienawidzę wstawać o 4 rano by o 5 wlec się do szkoły.
- Dobra, wsiadajcie! - zawołał Pan Lloyd. Niechętnie weszłam do autokaru i zajęłam przedostatnie miejsce. Oparłam głowę o szybę przymykając na chwilę oczy.
- Cześć Śpiąca Królewno - otworzyłam jedno oko i zobaczyłam Nialla.
- Idź sobie, sio! - zamachałam kubkiem termicznym. Zaśmiał się i rozsiadł wygodnie. Westchnęłam i upiłam łyk kawy. Spojrzałam jeszcze raz na Horana - Pożycz mi bluzę - poprosiłam, a on automatycznie zdjął z ramion błękitną bluzę i podał mi ją zostając w białym podkoszulku. Założyłam ją i zapięłam. Podałam Niallowi mój kubek termiczny, podkuliłam nogi i zamknęłam oczy. Już prawie zasnęłam kiedy ktoś za mną wybuchł głośnym śmiechem.
- Zamknij ryj, Ravenna śpi - usłyszałam warknięcie i poznałam głos Liama. Mackenzie zachichotała raz jeszcze. Westchnęłam i otworzyłam oczy. Rozejrzałam się po autobusie i zdałam sobie sprawę że prawie wszyscy spali prócz dwóch ostatnich rzędów. Spojrzałam za siebie i zobaczyłam że reszta grupy jest skotłoszona na ostatnim rzędzie miejsc. Franky siedziała na kolanach Louisa, Liam był pomiędzy nimi, a Perrie która zagadywała Zayna. Mackenzie siedziała za mną opierając się o Harry'ego. Obok mnie siedział Niall, a na miejscu dalej Frank - Świetnie, obudziliście ją - mruknął patrząc na mnie. Posłałam mu słaby i trochę rozespany uśmiech.
- Fajnie wyglądasz w mojej bluzie - odparł Niall robiąc mi zdjęcie.
- Wiesz że ci już jej nie oddam? - uniosłam brwi i usiadłam opierając się plecami o szybę i położyłam rozprostowane nogi na jego kolanach. Miałam na sobie czarne legginsy, jego błękitną bluzę, a pod tym białą bluzkę z długim rękawem, a i tak było mi zimno. Sięgnęłam po torbę którą położyłam pod siedzeniem. Wyjęłam z niej paczkę żelków, otworzyłam opakowanie misiów Haribo i wyjęłam czerwonego.
- Daj mi! - pisnęły jednocześnie Franky i Perrie patrząc na żelki. Otworzyłam szeroko oczy i potrząsnęłam wzrokiem i przytuliłam paczuszkę do siebie.
- Moje! - powiedziałam nie chcąc się dzielić. Wzięłam jeszcze trzy żelki i schowałem słodycze do torby wystawiając język do dziewczyn.
- Jesteś okropna - wymamrotała Franky.
- Wiem! - powiedziałam mega dumna. Wyjęłam telefon i słuchawki. Podłączyłam je i puściłam na ful album ROOM 94 "No Strings Attached".
- Ścisz to! - Mackenzie szarpnęła moim ramieniem. Wyjęłam jedną słuchawkę, patrząc z uniesionymi brwiami na dziewczynę - Słychać to wycie na cały autokar!
- Przesadzasz - wydałam wargi.
- Nie - Louis potrząsnął głową, a Harry mu potaknął. Wywróciłam oczami i w ogóle wyłączyłam muzykę.
- Dobra ludzie! - zawołała Franky. Wszyscy spojrzeliśmy na nią - Jak będziemy spali w namiotach? Kto ma jednoosobowy, a kto dwu?
- Ja mam dwu osobowy - mruknął Zayn, obejmując ramieniem Mackenzie która uśmiechnęła się i powiedziała że nie ma w ogóle patrząc znacząco na Malika. Powstrzymałam się od przewrócenia oczami.
- Jednoosobowy - odparłam spoglądając na nich. Niall zadeklarował dwuosobowy. Liam i Louis też dwuosobowe. Myślę że kupując je mieli jedno na myśli. Reszta albo nie miała albo miała jednoosobowy.
- Okay, więc ja będę spała z Niallem - powiedziała Franky odgarniając włosy i spoglądając na blondyna z uśmiechem - Kenzie z Zaynem. Perrie z Liamem..
- Nie będę dzielił namiotu - burknął Liam nie odrywając wzroku od telefonu. Perrie westchnęła zawiedziona, a Franky zrobiła naburmuszoną minę że Payne odważył się psuć jej idealny plan.
- Jak wolisz. Więc Pezz śpi z Tommo. Frank, Harry i Ravenna sami. Załatwione! - klasnęła w dłonie podskakując na swoim miejscu. Westchnęłam.
- Daleko jeszcze?! - zawołałam. Nie wytrzymam długo w jednym miejscu.
- Właściwie to nie.. - Pani Meadows ruszyła w naszym kierunku.
- Nie musiała Pani wstawać żeby mi to powiedzieć - mruknęłam mrużąc oczy gdy ta przesunęła wzrokiem po Liamie który całkowicie ją ignorował.
1:0, suko.
- Siądźcie normalnie - odchrząknęła i spojrzała z dezaprobatą na Perrie która teraz leżała na kolanach Zayna i Louisa. Jak oni tak szybko pozamieniali miejsca? - Wszyscy - warknęła na mnie. Uniosłam brwi i zdjęłam nogi z kolan Nialla. Gdy niechętnie zajęliśmy swoje miejsca, ona poszła na przód. Niall i Harry parsknęli śmiechem, a ja tylko zachichotałam. Czekałam na jakąś reakcje Liama ale on nic. Dojechaliśmy na miejsce, była to duża polana, trochę dalej było jezioro, po drugiej stronie polany rozłożyli basen i inne takie.
- Halo! Nastolatki! Halo, tutaj! - zawołał Pan Lloyd machając rękami starając się nas ustawić w jednym miejscu. Po jego lewej stronie stanęła Pani La Bonnet, a po prawej Meadows - Kilka zasad na początek! - cała nasza grupa, czyli kilkadziesiąt osób jęknęła niezadowolona - Tak, już, już - wywrócił oczami - Przyjechaliśmy tutaj żeby pobawić się, to znaczy wy przyjechaliście tutaj żeby pobawić się najpewniej ostatni raz w tym towarzystwie i ostatni raz jako nasi uczniowie. Macie do dyspozycji to - wskazał duży basen, zjeżdżalnie i te inne - w składziku w krzakach macie inne zabaweczki jak materace, piłki i inne pierdoły. Możecie iść też nad wodę - kiwnął głową w stronę gdzie jest jezioro - Wypożyczyliśmy około 30 rowerów których możecie używać, jednak nie oddalacie się bez naszej wiedzy - rozejrzałam się po reszcie, obok mnie stał Louis i Mackenzie, przede mną stała Franky i Liam. Widziałam jej szeroki i niebezpieczny prawie że uśmiech by nachylała się do Payne by coś mu powiedzieć na ucho. Ciekawe co planują? - Nie chcę widzieć przez te kilka dni naszego pobytu tutaj, żadnego alkoholu, narkotyków i innego gówna - powiedział Pan Lloyd na co Pani La Bonnet skarciła go po francusku za słownictwo. Parsknęliśmy śmiechem z Liamem i Kenzie. Payno spojrzał na mnie przez ramię i uśmiechnął się. Udałam że tego nie widzę i wpatrywałam się w nauczyciela.
- A fajki? - zawołał ktoś kogo nie kojarzę.
- Odradzam ale bić za to nie będziemy - odparł na co niektórzy wydali z siebie zadowolone odgłosy - Namioty możecie rozłożyć tutaj - wskazał wielką część polany - My będziemy trochę dalej. Ale spokojnie, będziemy wiedzieć co robicie. Chyba tyle, chcą Panie coś dodać? - spojrzał najpierw na nauczycielkę francuskiego, potem na tą od angielskiego. La Bonnet potrząsnęła głową ale Meadows chyba miała coś powiedzieć.
- Żadnego seksu - powiedziała głosem nie znoszącym sprzeciwu. Liam jęknął cicho. Rozejrzał się po naszej grupie wyraźnie niezadowolony. Zrobiłam krok na przód i oparłam się na jego ramieniu, stanęłam na palcach.
- Zawiedziony? - wyszeptałam mu na ucho, na co spojrzał na mnie z grymasem na twarzy - Huh, czyżbyś coś wcześniej panował? - spojrzałam mu w oczy, uśmiechnął się tylko i objął mnie ramieniem w tali. Stanęłam normalnie obok niego i oparłam głowę o jego ciało.
- Miłej zabawy! - zawołał Pan Lloyd, na co odkrzyknęliśmy zadowoleni.
- Pomożesz mi rozłożyć namiot? - Mackenzie złapała Liama za rękę całkowicie ignorując mnie stojącą przy drugim jego boku.
- Chyba śpisz w namiocie z Malikiem, w jego namiocie, jestem pewien że on będzie potrafił rozłożyć swój własny namiot - powiedział uśmiechając się do niej sztucznie. Schowałam twarz w jego koszulce ukrywając chichot. Poprawiłam rękawy dużej bluzy Horana. Mackenzie wydęła niezadowolona wargi i odeszła bez słowa.
- To było idiotyczne - parsknęłam.
- Poradzisz sobie z rozłożeniem własnego? - spytał i zabrał ramię przeczesując palcami włosy.
- No oczywiście. Myślisz że nie potrafię postawić namiotu? Ja? - powiedziałam pewnie.
- Myślę że umiesz rozłożyć każdego rodzaju namiot - uśmiechnął się szeroko. Uniosłam brwi. Dopiero po chwili dotarło do mnie że specjalnie powiedział to w dwuznaczny sposób.*
- Jesteś zboczony - warknęłam ze śmiechem.
- Oczywiście że jest - pstryknął mnie palcem w nos. Chciałam mu oddać ale zaczął uciekać. Biegłam za nim ze śmiechem, aż potknęłam się i wylądowałam z twarzą w trawie jęcząc ze śmiechem. Usłyszałam głośny śmiech Liama i gdy uniosłam głowę zobaczyłam jak zgiął się łapiąc się za brzuch wciąż śmiejąc. Wywróciłam oczami.
- W porządku? - Pan Lloyd podniósł mnie za ramiona. Kiwnęłam głowę chichocząc.
- Tak, tak. Dziękuję - wykorzystując to że Liam umierał ze śmiechu rzuciłam się biegiem i popchnęłam go w wysoką trawę i usłyszałam plusk wody. Zamrugałam zdziwiona i zrobiłam trzy kroki na przód i dostałam ataku śmiechu, bo w tej trawie zaczynało się jezioro, a Liam był prawie cały zanurzony w wodzie. Usiadł w tym jeziorze i przesunął dłonią po twarzy zbierając wodę. Otrzepał włosy i spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem - Naprawdę.. Nie.. Wiedziałam.. Że.. Tam.. Jest.. Woda.. - powiedziałam między salwami śmiechu.
- Pomóż mi - parsknął i wyciągnął rękę, złapałam go za dłoń i to był moment kiedy pociągnął mnie do wody. Wrzasnęłam gdy wynurzyłam się cała mokra.
- Dupek, dupek, dupek! - uderzyłam go w ramię wycierając twarz mokrymi, i tak, rękawami bluzy.
- Tak, też cie uwielbiam Rav - uśmiechnął się do mnie ponownie popychając mnie bym wpadła plecami do wody. Zaczęłam chichotać i podniosłam się podpierając o niego. Cali mokrzy poszliśmy po nasze rzeczy. Rozłożyliśmy nasze namioty obok siebie, nawet nie wiem czemu. Po mojej drugiej stronie rozłożyła się Roxanne, a po drugiej Liama, namiot swój postawił Niall i Franky. Weszłam do namiotu, rozłożyłam śpiwór i torbę z ciuchami.
- Hej, nastolatki! - zawołał Pan Lloyd, ale ja, będąc w samym biustonoszu i majtkach w trakcie przebierania się, nie fatygowałam się by wyjść z namiotu - Wieczorem robimy ognisko!
- Czemu on nas tak nazywa? - wymamrotałam pod nosem wciągając na siebie granatową koszulkę i czarne jeansy. Na stopy wsunęłam mokre trochę vansy. Wyszłam z namiotu i przeszłam się po naszym obozowisku. Jacyś chłopacy grali w piłkę która latała na wszystkie strony. Obserwowałam chwilę ich grę, zaniepokojona patrzyłam jak piłka poleciała w stronę namiotów gdzie stał i mój. Chłopak z ciemnymi włosami biegł, za nią, nie zdążył wyhamować i wpadł na jakiegoś kolesia który poleciał na mój namiot. To chyba jakieś jaja.
- Hej! - krzyknęłam biegnąc w tamtym kierunku. Mój namiot przestał trochę przypominać namiot - Co wy do chuja zrobiliście?! - wrzasnęłam widząc że jest połamany - Ja pierdziu.. - odepchnęłam tamtego chłopaka i próbowałam podnieść namiot ale niektóre rurki były połamane. Nie mógł wpaść na namiot Liama? Czemu to ja mam takiego farta? - Gdzie ja niby teraz będę spać?! - popchnęłam najpierw jednego potem drugiego chłopaka.
- Dobra, Rav, nie bulwersuj się - Liam złapał mnie za ramiona - Koledzy odkupią ci namiot po powrocie, mam rację? - spojrzał na nich groźnie. Ci skinęli głową jakby przestraszeni.
- Ale nadal nie mam gdzie spać - warknęłam mrużąc oczy.
- Mam dwuosobowy. Możesz spać w moim namiocie - uśmiechnął się półgębkiem.
- Dwa powody dlaczego nie chcę - odsunęłam się zakładając ramiona na piersiach. Tamci chłopacy ulotnili się - Pierwszy, w autokarze powiedziałeś że nie chcesz dzielić z nikim namiotu. Drugi, wiem że będziesz się do mnie dobierał.
- Nie chciałem go dzielić z Perrie, ty to co innego - oblizał wargi koniuszkiem języka.
- Oczywiście - warknęłam sarkastycznie - Dobra, nie mam chyba innego wyjścia - wymamrotałam. Wyjęłam swój śpiwór i wrzuciłam go do namiotu Liama, tak samo jak moją torbę.
- Chodź, reszta bawi się w basenie, masz kostium kąpielowy? - spojrzał na mnie znacząco.
- Mam, a ty masz kąpielówki? - spytałam gdy byliśmy blisko basenu.
- Przy sobie - powiedział zdejmując przez głowę koszulkę i podając ją mi. Rozpiął spodnie i zsunął je. Podał mi resztę swoich ubrań i pobiegł, wskoczył do basenu w grupę ludzi. Zaśmiałam się głośno.
Patrzyłam jak Zayn uderzyła go dużym, nadmuchiwanym mikrofonem, a Harry ujeżdża wielkiego balonowego banana.
Zayna i Lou musiał ktoś wepchnąć do wody bo jako jedyni był w ciuchach, biała i obcisła koszulka Zayna stała się jeszcze bardziej obcisła i prześwitująca. Zobaczyłam kilka jego tatuaży i złapałam się na tym że gapię się na jego wyrzeźbiony tors. Przeniosłam wzrok na mokrego Nialla. Czemu wszędzie są pół nadzy, mokrzy i seksowni chłopcy? Franky, ubrana w różowy kostium kąpielowy, wskoczyła na plecy Louisa. Patrzyłam jak mokra, niebieska koszula porusza się na nim odznaczając trochę tors.
- Chodź do nas! - zawołał do mnie Harry wyskakując z basenu. Woda skapywała z niego, a ja odsunęłam się gdy poszedł do mnie.
- Nie, nie. Nie mam na sobie kostiumu.
- A masz przy sobie komórkę, czy coś? - spytał, a ja pokręciłam powoli głową nie wiedząc co mu chodzi po głowie. To była chwila gdy złapał mnie pod udami i przy plecach, upuściłam ciuchy Liama na trawę i próbowałam wyrwać się Harry'emu, ale po sekundzie już byłam w basenie. Zapiszczałam po czym wybuchłam głośnym śmiechem.
- Nienawidzę Was! - krzyknęłam uderzając otwartymi dłońmi o wodę rozchlapując ją - Kolejna para ciuchów całkiem mokra - zaśmiałam się. Nie zauważyłam jak dostałam po głowie balonowym mikrofonem. Niall stał nade mną z szerokim uśmiechem. Bawiliśmy się trochę w basenie, poszłam przebrać się do namiotu. Akurat próbowałam ściągnąć z siebie mokre spodnie kiedy wlazł Liam.
- Wyjdź! - pisnęłam zakrywając rękami stanik.
- Nie patrzę! - położył dłonie na oczach, ale rozłożył palce patrząc na mnie. Zmrużyłam oczy i zamachałam nogami.
- Dobra, jak tu jesteś, to mi pomóż - złapał za nogawki moich jeansów i zdjął mi je.
- Co następne? - pochylił się nade mną. Uniosłam brwi.
- Nic innego zdejmować nie muszę - posłałam mu uśmiech i sięgnęłam do torby. Wyjęłam z niej czarną bluzę z napisem "Team Dean" z Supernatural i krótkie dresowe, czarne spodenki. Gdy byłam całkiem ubrana wyszłam z namiotu. Zaczęło się ściemniać, każdy zapalił lampkę w namiocie dzięki temu i rozpalającemu się ognisku nieopodal, na polanie zrobiło się jaśniej.
- Gramy? - spytał Louis podrzucając piłkę. Liam też wyszedł z namiotu i pobiegł do chłopaków. Harry stanął na bramce, podzielili się na drużyny. Ja, Franky, Roxanne, Mackenzie i Perrie, usiadłyśmy nie daleko jako publiczność i jednocześnie cheerleaderki. Choć wolałabym grać z nimi, tak samo jak Franky, ale zdecydowałyśmy że dzisiaj tylko popatrzymy. Obserwowałam Liama biegającego, podskoczyłam piszcząc i klaszcząc gdy Liam strzelił pierwszego gola. Spojrzał na mnie z uśmiechem i mrugnął. Grali dalej, a gdy Harry przepuścił piłkę zawołaliśmy niezadowoleni.
- Grasz jak pizda Styles! - krzyknął Frank odbiegając trochę na swoją pozycję. Parsknęłam śmiechem widząc minę Harry'ego. W końcu wygrali 4 do 3. Podbiegłam do Liama wskakując na niego i gratulując wygranej.
- Byłeś świetny, ale rozegrałabym to lepiej - zaśmiałam się gdy złapał mnie pod pupą by podtrzymać. Spojrzał mi w oczy i zmrużył rozbawiony oczy.
- Mówisz?
- Oczywiście - zeskoczyłam z niego i pocałowałam w policzek - Gratuluję, idę powiedzieć to reszcie - chciałam odejść ale złapał mnie za nadgarstek.
- Nah, inne im pogratulują - powiedział patrząc jak dziewczyny wdzięczą się do reszty drużyny. Pokiwałam głową. Ludzie zaczęli się powoli kłaść spać. Byliśmy jednymi z ostatnich którzy weszli do namiotów.
- Nie patrz - mruknęłam do Liama ściągając spodenki zmieniając je na inne i zdjęłam bluzkę, bardzo szybko nakładając na siebie tą do spania. Weszłam do śpiwora, Liam też się przebrał i również położył.
- Dziękuję Li - powiedziałam leżąc do niego plecami.
- Za co?
- Za.. Za całokształt. Dobranoc - wymamrotałam.
- Jakbyś nie mogła zasnąć, to ja mam jeszcze miejsce w śpiworze - odparł rozbawionym głosem. Wywróciłam oczami ale nie odpowiedziałam. Zasnęłam prawie od razu, zmęczona całym dniem zabawy.

*Miałam na myśli dwuznaczne no bo wiecie, gdy facet się podnieci to w jego spodniach też powstaje namiot *emoji płacząca ze śmiechu*

6 komentarzy:

  1. to jest świetne.
    czekam na kolejny rozdział.
    czytając cały czas się "dosłownie" śmiałam. *śmiech*

    OdpowiedzUsuń
  2. hej właśnie przeczytałam kolejny rozdział i jest S-U-P-E-R! Fajny ten pomysł z wyjazdem i Liaś z Rav w jednym namiovcie tonie wróży nic dobrego xD

    pozdrawiamy i czekamy na next

    Car and Tori

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny <3
    Liam i Rav w jednym namiocie ;)
    Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Li i Rav w jednym namiocie? Całą noc? Sami? I to niby nie skończyło się orgazmem? Haha :D świetne ^_^ ♡ mam nadzieję, że ten wyjazd będzie zajebisty! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Gify, gify gify! ♥
    Ten rozdział jest taki słodki. Zdecydowanie uwielbiam część w basenie, albo później, kiedy grali. Albo kiedy Liam wpadł do jeziorka, albo kiedy Niall pożyczył Ravennie bluzę.. Całość była najlepsza, najgenialniejsza! To chyba jeden, z moich ulubionych rozdziałów.
    Pewnie będą mieli super pobudkę, ja to czuję. Zwłaszcza dziewczyny. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że wylądują w jeziorku. Hah. :D
    Ja zmykam, przez Ciebie muszę jeszcze raz zobaczyć teledysk do tej piosenki, z której masz gify. No po prostu muszę! *-*
    Pozdrawiam, karmeeleq.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow!
    Nie wiem co mam powiedzieć :*
    Rozdział jest mega *_*
    Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń